FC Polonia Berlin – RFC Liberta II

 

W ostatnią niedzielę Polonia podejmowała zespół RFC Liberta – outsidera rozgrywek. Jednak Poloniści kilka razy przekonali się boleśnie, że każdego rywala trzeba traktować z respektem. Trener Czajkowski wystawił nieco eksperymentalny skład, dając odpocząć kilku zawodnikom, którzy na co dzień wybiegali w podstawowej jedenastce.

Niedzielny mecz pokazał dobitnie dlaczego FC Polonia zajmuje pierwsze miejsce w tabeli. Zespół RFC Liberta od samego początku został zepchnięty do głębokiej defensywy, a polscy napastnicy i skrzydłowi bezlitośnie nękali obrońców i karcili ich za każdy najdrobniejszy błąd. W ten sposób już po niespełna 10 minutach było 2:0, po bramkach Klimka i Ryby. Obaj zawodnicy nie zawahali się w swoich sytuacjach, pokonując bramkarza raz lobem z 16 metrów, a raz w sytuacji sam na sam.

W 30 minucie po faulu w polu karnym na Isalskim, do jedenastki podszedł debiutant w pierwszym składzie – bramkarz, Adam Szymczyk. Pewnym strzałem nie dał szans bramkarzowi. Widać, że nasi golkiperzy mocno rywalizują o fotel najskuteczniejszego egzekutora rzutów karnych! Dosłownie minutę później, na wysokości 16 metra, po brutalnym faulu pada Klimek, ale do bezpańskiej piłki podbiega Szarko i lobem pokonuje bramkarza gości – który ewidentnie nie miał swojego dnia. Zatem 4:0 a do końca pierwszej połowy jeszcze 15 minut!

Pozostały kwadrans został wykorzystany bezbłędnie: najpierw w sytuacji sam na sam znowu zimną krew zachował Ryba, pytając bramkarza „w który róg?”, a chwilę później kropkę nad „i” postawił Klimek, który urwał się obrońcom i na pełnym biegu ustalił rezultat 1. połowy na 6:0. Pochwalić należy obrońców Polonii, którzy aktywnie wyprowadzali kontrataki, dzięki czemu zaliczali również swoje asysty (Bacański).

W przerwie trener Czajkowski dokonał zmian, zmieniając napastników, pomocnika i obrońcę. Na boisku znalazł się skład o „dużej sile rażenia”. Rzeczywiście obrona przeciwnika była maltretowana z jeszcze większą częstotliwością niż w 1. połowie. Jednak zmiana bramkarza gości oraz decyzje sędziego, który odgwizdał chyba najwięcej spalonych w historii, spowodowała, że gole nie wpadały już z taką łatwością. Nie mniej jednak, FC Polonia nie opuszczała połowy RFC Liberta, zamieniając sytuacje na bramki: najpierw po koronkowej akcji piłka zatrzepotała w siatce na 7:0, a następnie po kolejnej wymianie podań i świetnej asyście Cudnego, rozpędzony Kuraś podwyższył na 8:0. Następne minuty to 2 nieuznane przez sędziego bramki, zdobyte po rzekomych spalonych, a niedługo później bramka na 9:0 Konrada Cudnego, który mógłby zaliczyć hatttricka, gdyby nie kuriozalne gwizdki arbitra. Polonia miała nawet szansę podwyższyć rezultat z rzutu karnego, jednak bramkarz gości wyczuł intencje Tomka Guta.

Zawodnicy bardzo chcieli osiągnąć historyczny, dwucyfrowy wynik, jednak ofiarna obrona przeciwnika (który uciekał się do brzydkich fauli) uniemożliwiła zdobycie kolejnych bramek. Postawa sędziego też zastanawia – 3 nieuznane bramki, ok. 20 wątpliwych pozycji spalonych… Być może postanowił pomóc trochę rywalowi, który nie miał tego dnia absolutnie nic do powiedzenia.

W ten sposób mecz zakończył się wysokim, zasłużonym zwycięstwem Polonii. Apetyt kibiców i piłkarzy na pewno urósł – co jest dobrym znakiem przed najbliższym meczem z wymagającym rywalem: SG Prenzlauer Berg.

Skład: Szymczyk – Grzebyk – Bacański – Gut – Borowski – Kuraś – Isalski – Jaszewski – Ryba – Klimek – Szarko
Weszli z ławki: Szlachetka – Konopka – Cudny – Wosch

 

Dodaj komentarz